Pewnego czerwcowego popołudnia siedziałam z promotorem przy stole seminaryjnym i obserwowałam, jak przegląda trzynaście złożonych prac licencjackich. Na każdą poświęcił początkowo mniej więcej czterdzieści sekund. Nie czytał wstępu. Nie zaglądał do rozdziału empirycznego. Otwierał stronę trzecią — spis treści — i po tych kilkudziesięciu sekundach wiedział już, które prace będą wymagały dwóch rund poprawek, a które pójdą gładko. Zapytałam go wtedy, czy to nie jest zbyt pochopne. Odpowiedział krótko: struktura nie kłamie.
Od tamtej pory, prowadząc konsultacje, zaczynam od tego samego. I mogę powiedzieć z ręką na sercu: w ośmiu na dziesięć przypadków spis treści zdradza dokładnie to, co studenta czeka na obronie. Nierówne poziomy zagnieżdżenia, rozdział teoretyczny nazwany jednym stylem, a empiryczny zupełnie innym, numery stron rozjeżdżające się o dwie pozycje. To wszystko widać natychmiast — i właśnie dlatego warto poświęcić spisowi treści w pracy licencjackiej więcej uwagi, niż zwykle mu się poświęca.
W tym tekście pokażę konkretne błędy, tabelę porównawczą rozwiązań, checklistę do odhaczenia przed wydrukiem i odpowiedzi na cztery pytania, które słyszę od dyplomantów najczęściej.