Kiedy kilka lat temu prowadziłam seminarium dyplomowe, trafił do mnie student, który przyniósł konspekt pracy magisterskiej o zarządzaniu ryzykiem operacyjnym w banku spółdzielczym. Miał znakomicie opanowaną teorię, cytował Komitet Bazylejski, znał metody BIA, STA i AMA. Kiedy jednak zapytałam, jak zamierza zbadać to ryzyko w konkretnej instytucji, spojrzał na mnie zdziwiony: „No, opiszę je”. Ten moment powtarza się w mojej praktyce promotorskiej co semestr – studenci opanowują definicje, ale nie znają technik, które pozwalają uchwycić ryzyko operacyjne w praktyce badawczej. A to właśnie one decydują, czy praca dyplomowa będzie miała walor empiryczny, czy pozostanie streszczeniem podręcznika.
W tym opracowaniu chcę pokazać kilka niedocenianych technik badawczych oraz zwrócić uwagę na pułapki metodologiczne, które regularnie obserwuję na obronach. Punktem wyjścia niech będzie definicja PWN, wedle której ryzyko w prawie cywilnym oznacza niebezpieczeństwo powstania szkody obciążające poszkodowanego – to prawnicze ujęcie warto zestawić z bankowo-technicznym, bo dopiero zderzenie perspektyw daje solidną ramę teoretyczną.
Czytaj więcej